o nas reklama redakcja

OSTATNIE TEMATY Z DZIAŁU "Reportaż"






Śląsk na bogato

Karina Sieradzka
15 lipca 2011 11:10, aktualizacja 28 lipca 2011 14:31




Reżyser Kazimierz Kutz zajadający kluski i roladę, raper GrubSon grający w karty przed familokiem, Kabaret Młodych Panów fedrujący w kopalni – to tylko niektóre sceny z teledysku „Jadymy na bogato”, który został nakręcony w ramach przedsięwzięcia „Projekt Ślązak”. Premiera klipu odbędzie się w czwartek, 21 lipca, w Klubie Lemoniada przy ul. Mariackiej w Katowicach. Zaraz po premierze teledysk będzie też można zobaczyć w internecie.



Z planu filmowego teledysku
fot. Materiały prasowe

— Spotkaliśmy się kilka miesięcy temu w trójkę z Sabiną Dylą i Tomaszem Pruszczyńskim. Podczas przyjacielskiej pogawędki wpadliśmy na pomysł nakręcenia teledysku, który w dowcipny sposób promowałby Śląsk i Ślązaków. Pewną inspiracją były dla nas dwa podobne teledyski, które powstały wcześniej: „Nie ma cwaniaka na warszawiaka” w ramach „Projektu Warszawiak” i „Montelansino” w ramach „Projektu Trójząb” promującego Trójmiasto — mówi Adrian Grad, jeden z pomysłodawców projektu.

Najpierw więc był „Projekt Warszawiak”, który zrobił niesamowitą karierę w internecie. W teledysku wystąpił aktor Łukasz Garlicki. Wkrótce pojawił się głos z Trójmiasta. Sopocka Wytwórnia Filmowa postanowiła odpowiedzieć na warszawski teledysk. Pojawiły się w nim wątki dotyczące „warszawki”, która przyjeżdża nad morze popijać „modżajto” i potańczyć w klapkach. W teledysku pojawił się aktor Mirosław Baka, a nawet prezydent Sopotu Jacek Karnowski. Jednak twórcy teledysku zastrzegali od początku, że nie zamierzają wywoływać bitwy miast ani że ich teledysk nie jest prowokacją. „To od początku do końca ironiczna, pełna poczucia humoru odpowiedź na zaczepkę - „wojna na poduszki”. A może też inspiracja do poruszenia kolejnych miast? Tego nie wie nikt” – napisali na blogu.

Wojnę na poduszki podjęli więc teraz Ślązacy. Czy teledysk będzie tak udany i dowcipny jak te z Warszawy i Trójmiasta? Są na to duże szanse. Od pomysłu do realizacji upłynęły 3 miesiące. W tym czasie trzeba było przygotować tekst piosenki, opracować scenariusz i, co najważniejsze, znaleźć do współpracy odpowiednich ludzi. — Do udziału w teledysku nietrudno było przekonać ani GrubSona, ani Kabaretu Młodych Panów. A Kazimierz Kutz zgodził się niemal natychmiast, gdy tylko usłyszał o co chodzi — mówi Adrian Grad.


„Do udziału w teledysku nietrudno było przekonać ani GrubSona, ani Kabaretu Młodych Panów. A Kazimierz Kutz zgodził się niemal natychmiast”



Z planu filmowego teledysku
fot. Materiały prasowe

Twórcom teledysku zależało, żeby pokazać różnorodność Śląska, pokazać jak bardzo Śląsk się zmienił i jak bardzo mylne jest wyobrażenie większości Polaków na temat naszego regionu i jego mieszkańców. Bo im Śląsk nadal kojarzy się wyłącznie z kopalniami, przemysłem i hałdami. A Ślązacy z górnikami. — Oczywiście to nadal jest Śląsk i my się od niego nie odcinamy. Dlatego w teledysku będzie kopalnia, będą górnicy, będzie orkiestra górnicza i familoki. Ale pojawią się też takie miejsca jak skansen etnograficzny, nocne kluby, zalew rybnicki. Bo Śląsk jest różnorodny i fajny — dodaje Adrian Grad.

Zdjęcia kręcone były przez trzy dni. Plan zdjęciowy przenosił się z Rybnika do Chorzowa, Knurowa, Radlina i Katowic. Pierwszy dzień ekipa spędziła na osiedlu familoków w Radlinie. Jak łatwo było przewidzieć, niecodzienne wydarzenie przyciągnęło tłumy mieszkańców, którzy z ogromnym zaciekawieniem przyglądali się całemu przedsięwzięciu. Podobne zainteresowanie ekipa filmowa wzbudziła w sztolni kopalni „Knurów”. Tutaj kręcone były ujęcia z Kabaretem Młodych Panów. Już po kilku minutach prawdziwi górnicy stali się częścią ekipy. — Ich uwagi i gościnność podbiły nasze serca. W ramach rewanżu zaprosiliśmy do udziału w klipie elektryka Marka. Był genialny!Dla odmiany przy kombajnie postawiliśmy kabareciarza. Łukasz Kaczmarczyk z Kabaretu Młodych Panów bez problemy opanował obsługę urządzenia, górnicy wróżą mu wielką karierę na dole — żartują realizatorzy teledysku.



Z planu filmowego teledysku
fot. Materiały prasowe

Piosenkę „Jadymy na bogato” napisała Sabina Dyla, na co dzień dziennikarka pracująca w TVP Katowice. Jak mówi, chciała pokazać  wszystko to, co na Śląsku jest najlepsze. Pokazać jak tradycja przeplata się z nowoczesnością. I powiedzieć, że mieszkają tu wspaniali ludzie, którzy niekoniecznie na co dzień lubią chwalić się sobą i swoimi osiągnięciami. A przecież warto.

Najwięcej tremy rybnicka ekipa filmowa miała przed spotkaniem z Kazimierzem Kutzem, utytułowanym reżyserem, zadeklarowanym Ślązakiem, a od jakiegoś czasu także politykiem. Przez chwilę rzeczywiście wydawało się, że będzie groźnie. Kazimierz Kutz zapytał bowiem na wstępie: „Wiecie, kogo chcecie reżyserować?”. Wszyscy na moment zamarli przerażeni. Okazało się jednak, że to był tylko żart, z którego jako pierwszy serdecznie śmiał się sam reżyser. Tak jak było w planie, Kazimierz Kutz odegrał swoją rolę. Nie była trudna, za zadanie miał... zjeść tradycyjny śląski obiad, a więc kluski, roladę i modrą kapustę. A ekipa szybko uwieczniła obiad największego śląskiego reżysera. — W teledysku występują też tancerze z „Azizi Hustlazz”. Muzycznie wspomógł nas zespół the Braiminid, który dodał świeżości popularnej na Śląsku „Karolince”, łącząc ją z nowoczesnymi brzmieniami — mówi Adrian Grad.




POWIĄZANE TEMATY